Instruktor odpowie za ‚rozpisywanie jazd’ przed egzaminem

Instruktor ze Zduńskiej Woli został oskarżony o fałszowanie dokumentów i wyłudzanie pieniędzy od kursantów. W kłopoty w zamian za chęć pójścia na rękę, wrobili go jego kursanci.

Rozpisywanie jazd przed egzaminem polega na wypisaniu zaświadczenia o ukończeniu kursu przed odbyciem wszystkich jazd przez kursanta. Jest to praktyka niedozwolona jednak czasem stosowana przez instruktorów. W ten sposób kursant może wcześniej umówić w WORD egzamin, na który niejednokrotnie trzeba czekać kilka tygodni. Dzięki temu w czasie oczekiwania może wyjeździć kilka godzin z puli trzydziestu, które kupił w ramach kursu, nie tracąc na dłuższy czas kontaktu z samochodem. Instruktor w ten sposób naraża się dla dobra kursanta i traci swój potencjalny zysk bo zmniejsza w ten sposób szanse na wykupienie przez klienta godzin dodatkowych przed egzaminem.

Tak też zachował się instruktor ze Zduńskiej wypisując zaświadczenie swojej kursantce. Ta, po otrzymaniu dokumentu, odwdzięczyła się rezygnacją z kursu i żądaniem zwrotu pieniędzy za jazdy, których nie odbyła, mimo że nieoficjalnie miała zajęcia wykorzystać przed egzaminem. Zagroziła też, że jeżeli nie otrzyma pieniędzy zgłosi sprawę na Policji i mediom. Tak też zrobiła namawiając kilka innych osób do tego samego.

– Zostałem wrobiony. Kursanci, którzy złożyli doniesienie, nie mówią prawdy. W składanych zeznaniach nie potwierdzają opisanego przeze mnie stanu faktycznego. Twierdzą, że nie wiedzieli co podpisują, że zostali namówieni przeze mnie do podpisania potwierdzenia odbycia szkolenia, którego nie było i którego nigdy nie zamierzałem przeprowadzić – żali się pan Marek. – Zostałem wciągnięty w paskudną grę i nie wiem jak z tego wybrnąć. Jestem wieloletnim dydaktykiem i pasjonatem swojego zawodu. Przez wiele lat współpracowałem z Instytutem Transportu Samochodowego w Warszawie i działałem na rzecz poprawy procesu szkolenia i egzaminowania. Nie mógłbym podeptać tego, o co walczyłem przez wiele lat. Mój adwokat nalega, abym stał na stanowisku, że zajęcia odbyły się zgodnie z istniejącymi dokumentami to potwierdzającymi, czyli kartami przeprowadzonych zajęć i zaświadczeniami o ukończeniu kursu. Twierdzi, że zeznając prawdę, przyznam się do poświadczenia nieprawdy w dokumentach. Pytanie, co mam robić i komu uwierzy sędzia?

Inne pytanie, to co z poświadczeniem nieprawdy swoim podpisem na karcie jazd, przez panią kursantkę? Czy ‚cwana’ Pani kursantka nie powinna za to odpowiedzieć?

Jeszcze inne pytanie to czy w obecnej trudnej sytuacji na rynku nauki jazdy przy dodatkowo zaniżanych cenach kursów, instruktorzy i OSK powinni iść na rękę i narażać się, po to aby kursant zaoszczędził kilkadziesiąt złotych na dodatkowych godzinach przed egzaminem? Zwłaszcza, że problem długiego oczekiwania na egzamin rozwiązuje się sam przez kryzys w branży – mniej kursantów, mniej zapisów na egzamin – krótsze kolejki.

Dodane by admin w Nauka jazdy